Zanim pies zacznie korzystać ze sprzętu, warto go do tego przyzwyczaić. Stawia się psa na najniższym stopniu lub na początku rampy, nagradza za spokojne stanie, potem za krok do przodu. Nie popycha się i nie ciągnie — pies, który wchodzi pod przymusem, będzie omijał konstrukcję szerokim łukiem. Kilka krótkich sesji dziennie wystarczy, żeby po tygodniu sam wchodził. Jeśli mebel stoi przy ścianie, schodki lub podjazd ustawia się tak, by pies miał na nich miejsce na zawrócenie — przy wąskim przejściu nawet najlepszy sprzęt nie pomoże.
Zacznij od węchu, bo to główny zmysł psa. Na fragmencie trawnika rozrzuć przysmak i pozwól psu szukać nosem, bez pośpiechu. Wystarczy kwadrat dwa na dwa metry. Pies, który wącha, obniża puls i rozładowuje napięcie. To nie zabawa, to praca umysłowa. Typowy błąd: wołanie psa do siebie, gdy tylko zaczyna intensywnie węszyć. Daj mu dokończyć, a potem idź dalej. Drugi błąd to rzucanie smakołyków na chodnik przy ruchliwej ulicy — pies uczy się wtedy jeść w stresie.
Mały pies waży kilka kilogramów, ale skok na kanapę czy łóżko to dla jego stawów wysiłek porównywalny z tym, co robi człowiek wchodzący na stół. Jeśli pupil robi to codziennie, przeciążenie kręgosłupa i stawów kolanowych narasta. Rozwiązanie jest proste: dać mu sposób na wejście, który nie wymaga skoku. Tylko że „schodki" i „podjazd" to nie to samo i wybór zależy od psa, mebla i tego, gdzie sprzęt ma stać.

Na koniec: notuj, co pies lubi. Jeśli po nowej trasie wraca spokojniejszy, wracaj tam. Jeśli po niej wraca pobudzony, skróć ją i dodaj więcej węszenia. Nie ma jednej idealnej trasy. Jest taka, którą pies chce przejść jeszcze raz.
Zapachy odstraszające zwierzęta działają tylko wtedy, gdy są stosowane z głową. Nie każdy intensywny aromat odstraszy kota, psa czy kunę. Zwierzęta kierują się węchem znacznie silniej niż ludzie, ale jednocześnie szybko się przyzwyczajają do stałych bodźców. Dlatego liczy się nie tylko wybór substancji, ale też sposób aplikacji i regularność.
Przyjrzyj się, kiedy kot najczęściej zajmuje wysokie miejsce. Zwykle dzieje się to w chwilach zwiększonego ruchu w domu, przy wizytach gości, odkurzaniu, hałasie za oknem albo po nieprzyjemnym zdarzeniu, jak potknięcie się domownika. Wtedy wysokość działa jak bezpieczny bufor. Zamiast karać kota za to, że wchodzi na blat, lepiej przeanalizować, co w otoczeniu wywołuje napięcie. Często problemem nie jest sam blat, ale brak innej, równie atrakcyjnej kryjówki na wysokości.
Większość psów dostaje ten sam spacer w tę samą stronę, o tej samej porze. Zapach drzew jest ten sam, ludzie ci sami, rytuał ten sam. Pies zna go na pamięć, więc zamiast poznawać, jedynie odhacza kolejny obchód terytorium. Jeśli chce się urozmaicić spacer, trzeba zmienić nie tylko trasę, ale i to, co pies na niej robi. Sama nowa ulica bez nowych zadań daje mniej niż stara trasa z jednym ćwiczeniem.
Typowe błędy? Mieszanie wielu olejków naraz. Zwierzę i tak się przyzwyczai, a meble mogą ucierpieć. Kolejny błąd to pryskanie bezpośrednio na zagłówek, podłokietniki i siedzisko — tam najczęściej leży pupil. Lepiej spryskać szmatkę i przetrzeć powierzchnię albo użyć dyfuzora w pobliżu, ale nie bezpośrednio przy meblu. Nie wolno też stosować zapachów na skórę zwierzęcia — to proszenie się o problemy zdrowotne.
Typowe błędy to wstawianie legowiska do środka pokoju, kupowanie zbyt dużego zamkniętego boksu oraz przenoszenie kryjówki co kilka dni. Kot przywiązuje się do zapachu i układu pomieszczenia. Ciągłe zmiany powodują stres, a nie relaks. Drugi częsty błąd to stawianie posłania przy kaloryferze albo na przeciągu — kot wtedy nie odpoczywa, tylko szuka innego miejsca. Trzeci błąd: zagracanie kryjówki zabawkami. Strefa ciszy ma być nudna, żeby mogła być spokojna.
Czasem zamiast zmieniać miejsce, zmień tempo. Przejdź kilkanaście kroków szybkim krokiem, potem zwolnij do spaceru, potem zatrzymaj się i stój przez minutę.